Wpisy archiwalne w kategorii

samotnie

Dystans całkowity:348.03 km (w terenie 8.00 km; 2.30%)
Czas w ruchu:12:56
Średnia prędkość:26.91 km/h
Maksymalna prędkość:55.90 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:87.01 km i 3h 14m
Więcej statystyk

Transprt na Ursus.

Piątek, 2 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Z sakwami, samotnie
Transport jabłek w sakwach na Ursusik dla koleżanek: Ewy, Moniki i Alex. Nie ma to jak uszczęśliwić ludzi :D. A i na zdrowie dla Moniki szybko zdrowiej.
Trasa: Mościska, St. Babice, Bronisze, Piastów i na odwrót.

Wypadzik po okolicach Kampinosu

Poniedziałek, 11 lipca 2011 · Komentarze(0)
Takie tourne które miało być szosowe, ale chęć dojechania do łomianek z Truskawia (gdzie pierw się wybrałem) zmusiła mnie na jazdę przełajową przez Kampinos, i akurate przez to mam zmniejszoną średnią bo w lasku nie przekraczałem 22 km/h, bo poprostu mi szkoda kół, a mam na nim sliki (1.5), które ani trochę nie nadają się na teren (jeszcze szczególnie napompowane do 5.5 bara). No ale jakoś się udało i w łomiankach atak na ulicę Rolniczą (to taaaka długa i zajebista dróżka lokalna i do tego prościutka) kierunek czosnów i jedziem. Docieramy do Czosnowa 5 min odsapnąć sklep na zakup wody i już do domku ale tym razem prosto, czyli wracamy znów rolniczą potem kawałek drogą krajową i marymoncką na słodowiec i DOM.

Z warszawy do okolic Warki

Sobota, 9 lipca 2011 · Komentarze(0)
taki tam spontan aby dojechać do rodzinki. i niby było by super fajnie bo tego samego dnia miałem wrócić do warszawy na nocną masę krytyczną. Ale zagubienie trasy mi pokrzyżowało plany, bo zamiast 80 km zrobiłem o prawie 40 więcej :/. A to wszystko przez oznakowanie lokalnych dróg a raczej jego brak :P . Więc dojechałem padnięty (wygłodniały) i postanowiłem się tu przenocować :P . Jutro tylko już obrać poprawną trasę załadować pare darów natury (jak kochane czereśnie) i wio. Obym zdążył przed 14 :P , to wtedy się załąpie na wyprawe nad zalew zegrzyński :D .

małe miejscowości na południe od Warszawy

Piątek, 8 lipca 2011 · Komentarze(0)
wpierw udałem się na ursus do koleżanki, tam pogadaliśmy i poskakaliśmy na skakance trochę. Następnie wykorzystując tą jakże cudowną (bo wcześniej non stop padało) pogodę pojechałem do pruszkowa, nadarzyna, łazów,piaseczna,konstancina i do warszawy przez powsin :D. Ogólnie podróż przyjemnia tylko już w konstancinie popadało przed mym przyjazdem do tego miasta... i było mooookro :( i ubrudzony i lekko mokry dalej jechałem. Ale to nie koniec złych przygód przy skrzyżowaniu sobieskiego i wilanowskiej przestał mi działać licznik. I resztę drogi muszę dodać orientacyjnie wspomagając się google maps. A i dobrze że wróciłem na czas do domu... bo 30 min później przysła burza :( z ulewą. Miałem farta :D. A i wycieczka ma dobre tempo choć musiałem jechać sam :/ bo nikt nie był akurat do dyspozycji :(