coś większego :) Czosnów, Leszno

Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Mała szosowa wyprawa z Markiem, i gdyby nie zmęczenie spowodowane jazdą na maksimum możliwości dzień wcześniej, to by była nawet przyjemna :P . Początkowo odwiedziliśmy Czosnów, a dalej udaliśmy się drogą 579 na Leszno, i w okolicy Sowiej Woli Folwarycznej zatrzymaliśmy się by obczaić trasę, schowana w Kampinosie o wdzięcznej nazwie SZCZEBELEK. Cóż nie zdam wam relacji z emocji jakich ona dostarcza, ponieważ ze względu na slicki nie odważyłem się nią pojechać :P . Dalej to wróciliśmy na szosę i kierunek Leszno, tam przerwa na posiłek i dalej przez Stare Babice i Piastów na cel podróży - Ursus. W nagrodę za wysiłekv (a było naprawdę ciężko, nogi bolały niemiłosiernie) wypiliśmy po piwku i rozjechaliśmy się do domów, Marek (pieprzony farciarz) miał około 1km, a ja w autobusem na Bielany :P

Test amortyzatora po serwisie

Niedziela, 8 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Jazda testowa po szosie do Czosnowa i z powrotem do domu na Bielany. Pogoda nie dopisała, gdyż bylo zimno, wietrznie, a nawet śnieg mnie po drodze zaskoczył ;). Wiatr ten był summarum zbawczy ponieważ dziękij niemu moja prędkość przy powrocie nie schodziła poniżej 35 km/h. A powracając do tematu amortyzatora, to działa wreszcie jak marzenie - miękko i się już nie tnie ;)

Takie tam pierwsze w roku

Sobota, 17 marca 2012 · Komentarze(1)
Nareszcie jakaś poważna wycieczka :D . Słońce, ciepło, nowiutki napęd w treku nic tylko jeździć. I tak wczoraj z Markiem pojechałem do Józefowa, by mógł opłacić strat w Mazovi (na mnie zanim zacznę startować minie jeszcze jakiś czas). Potem w drodze powrotnej spotkałem Spara i Kapiego, a że czułem że mam dużo mocy w nogach to czemu by się nie podłączyć. I tak zrobiłem,.Marek sam wrócił na ursus, a ja z tamtymi ruszyłem ścieżką przy wisłę po praskiej części, jechaliśmy ku mostowi północnemu, a dalej to już dojazd do domów. Ale niestety nie w moim przypadku, jak się okazało numer startowy Marka został w plecaku i byłem zmuszony nadłożyć około 30 km na ursus i z powrotem, cóż nie mogę narzekać bo jechało mi się wybitnie dobrze :D A i pragnę wspomnieć że było to zdublowanie mojego rekordu jeżeli chodzi o dystans.

Las Kabacki, Ursus

Sobota, 10 września 2011 · Komentarze(0)
Wpierw szybki domowy serwis roweru (wymiana baterii w lampkach, skręcenie koła na łożyskach) i zapieprzanie na Kabaty z jednego krańca Warszawy (bielany) na drugi (ursynów). Udało mi się to zrobić w około 1h z czego jestem dumny, bo podobny wynik można osiągnąć chyba tylko na kolarce. Przy kabatach wypuszczenie powietrza z opon aby miały lepszą przyczepność w terenie, i wio. Choć teren nie był może masakrycznie ciężki to i tak zostawałem w tyle. Roczna przerwa w jeździe terenowej, 1.5 calowe slicki i zacięty na amen amortyzator robią swoje. Ale i tak było przyjemnie sobie poszaleć. Potem gdy już się ściemniało czas był na powrót do domu i to ja mogłem się popisać swoimi umiejętnościami, a raczej jedną - prędkością na ulicy. I tak średnio jechaliśmy 30-35 km/h. A marek za mną (i jak on to stwierdził - jak za ciężarówką). I gdy nareszcie dojeżdżaliśmy, przypomniałem sobie że miałem załatwić pewną sprawę więc jadę pod dom Moniki, a ona tam już stoi :D to jest intuicja. Była też z nią Ewa i Szymon. No dobra pogadaliśmy, załatwiłem sprawę i do domku po zmroku. Jednak dobrze zrobiłem ładując baterie, bo droga między Starymi Babicami a Mościskami wygląda jakbym prowadzono na niej operacje wojenne - dziura na dziurze, a tak miałem dobre oświetlenie dzięki czemu do domu wróciłem z kompletem zębów.

Na Ursus

Sobota, 3 września 2011 · Komentarze(0)
I znów na Ursus, tym razem rano do Moniki, bo jakoś tak wyszło podczas rozmowy poprzedniej nocy że przyjadę, więc postanowiłem wypełnić ten obowiązek. Potem na mjsc dołączyły się: Ewa, Bożenka, Kasia i Marek . A i maiłem zabawe z wymienianiem dętki w oponie, kupiłem 2 w decathlonie i podczas wymiany obydwie podziurawiłem łyżką do opon :( . Dlatego zadzwoniłem po Marka i przy jego pomocy złatałem jedą z nich ale nic z tego nie wyszło, więc znów musiałem kupić nową... ale tym razem przy pomocy łyżek Marka wszystko wyszło poprawnie. A potem musiałem gnać do domu bo dowiedziałem sie że mój Tata miał wypadek - wywrócił się na rowerze i rozciął sobie głowe, i miałem go odebrać ze szpitala. Ale jak już wszedłem do domu, niespodzianka - siedział sobie na łóżku :D Ogólnie skończyło się na 3 szwach.

Transprt na Ursus.

Piątek, 2 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Z sakwami, samotnie
Transport jabłek w sakwach na Ursusik dla koleżanek: Ewy, Moniki i Alex. Nie ma to jak uszczęśliwić ludzi :D. A i na zdrowie dla Moniki szybko zdrowiej.
Trasa: Mościska, St. Babice, Bronisze, Piastów i na odwrót.

takie tam na Ursus naokoło :D

Czwartek, 1 września 2011 · Komentarze(0)
Takie tam na spotkanie z Zuzią. :D Trasa prowadziłą wpierw przez prymasa tysiąclecia, bitwy warszawskiej, grójecką, łopuszańską, aleje jerozolimskie i jakieś tam uliczki ursusowskie.

Po aglomeracji Warszawskiej

Środa, 31 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Przejażdżki
Z początku przejażdżka wolnym tempem po Bielanach i niedalekim śródmieściu. A potem samotnie gnanie po warszawie. Odwiedziłem m.in okolice pl. Zbawiciela aby przejechać się ścieżką na torach tramwajowych i stwierdzam że jest naprawdę dobrze umieszczona i kontrowersje które budzi są bez podstwane. Następnie tradycyjnie na agrycole, i miesiąc przerwy zrobił swoje. Oj ciężko było ale 5 podjazdów zrobione!