Wpisy archiwalne w kategorii

Przejażdżki

Dystans całkowity:1568.73 km (w terenie 62.40 km; 3.98%)
Czas w ruchu:63:16
Średnia prędkość:23.23 km/h
Maksymalna prędkość:63.20 km/h
Suma podjazdów:4325 m
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:62.75 km i 2h 52m
Więcej statystyk

Takie tam pierwsze w roku

Sobota, 17 marca 2012 · Komentarze(1)
Nareszcie jakaś poważna wycieczka :D . Słońce, ciepło, nowiutki napęd w treku nic tylko jeździć. I tak wczoraj z Markiem pojechałem do Józefowa, by mógł opłacić strat w Mazovi (na mnie zanim zacznę startować minie jeszcze jakiś czas). Potem w drodze powrotnej spotkałem Spara i Kapiego, a że czułem że mam dużo mocy w nogach to czemu by się nie podłączyć. I tak zrobiłem,.Marek sam wrócił na ursus, a ja z tamtymi ruszyłem ścieżką przy wisłę po praskiej części, jechaliśmy ku mostowi północnemu, a dalej to już dojazd do domów. Ale niestety nie w moim przypadku, jak się okazało numer startowy Marka został w plecaku i byłem zmuszony nadłożyć około 30 km na ursus i z powrotem, cóż nie mogę narzekać bo jechało mi się wybitnie dobrze :D A i pragnę wspomnieć że było to zdublowanie mojego rekordu jeżeli chodzi o dystans.

Na Ursus

Sobota, 3 września 2011 · Komentarze(0)
I znów na Ursus, tym razem rano do Moniki, bo jakoś tak wyszło podczas rozmowy poprzedniej nocy że przyjadę, więc postanowiłem wypełnić ten obowiązek. Potem na mjsc dołączyły się: Ewa, Bożenka, Kasia i Marek . A i maiłem zabawe z wymienianiem dętki w oponie, kupiłem 2 w decathlonie i podczas wymiany obydwie podziurawiłem łyżką do opon :( . Dlatego zadzwoniłem po Marka i przy jego pomocy złatałem jedą z nich ale nic z tego nie wyszło, więc znów musiałem kupić nową... ale tym razem przy pomocy łyżek Marka wszystko wyszło poprawnie. A potem musiałem gnać do domu bo dowiedziałem sie że mój Tata miał wypadek - wywrócił się na rowerze i rozciął sobie głowe, i miałem go odebrać ze szpitala. Ale jak już wszedłem do domu, niespodzianka - siedział sobie na łóżku :D Ogólnie skończyło się na 3 szwach.

Po aglomeracji Warszawskiej

Środa, 31 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Przejażdżki
Z początku przejażdżka wolnym tempem po Bielanach i niedalekim śródmieściu. A potem samotnie gnanie po warszawie. Odwiedziłem m.in okolice pl. Zbawiciela aby przejechać się ścieżką na torach tramwajowych i stwierdzam że jest naprawdę dobrze umieszczona i kontrowersje które budzi są bez podstwane. Następnie tradycyjnie na agrycole, i miesiąc przerwy zrobił swoje. Oj ciężko było ale 5 podjazdów zrobione!

Takie tam nocne...

Środa, 13 lipca 2011 · Komentarze(0)
Przejażdżka z Kapim oraz Mackiem. Pojechaliśmy z zamkowego (start 0:15) do Czosnowa. W nocy zrobiło mi się strasznie zimno i nachodziły mnie myśli aby wsiąść przez to w autobus, ale był problem po 1. 2 w nocy, po 2. Nie jeżdżą tam autobusy. Więc może i to dobrze bo dałem radę do Czosnowa i z powrotem na Słodowiec, gdzie Kapi się odłączył, a ja nagle poczułem przypływ energii i postanowiłem jeszcze pojeździć. I tak ruszyliśmy w poszukiwaniu frugo do TESCO na Górczewskiej, i - brak :/ (puste pułki z podpisem Frugo), dobra trudno kupiłem coś na ząb (2 banany, energetyka) i lecim dalej. Pomyśleliśmy że może być w TESCO na Kabatach więc tam pjechaliśmy. Jechaliśmy naprawdę niezłym tempem (non stop 30-35) bo trzebabyło nadrobić średnią z czosnowa. Dojechaliśmi i rozczarowanie :( też nie było. Kurczę gdzie się podziało FRUGO?! Trudno, za względu na to że musiałem się jeszcze wyspać ruszyliśmy w kirunku domu, i tak tempo było podobne. Heh lubię zaskakiwać :P, bo na takim rowerze jak mój spokojnie goniłem kolarkę, hmmm jak w końcu ją kupię to będzie się działo! No i dojechaliśmy do domów swoich i tyle.

Wypadzik po okolicach Kampinosu

Poniedziałek, 11 lipca 2011 · Komentarze(0)
Takie tourne które miało być szosowe, ale chęć dojechania do łomianek z Truskawia (gdzie pierw się wybrałem) zmusiła mnie na jazdę przełajową przez Kampinos, i akurate przez to mam zmniejszoną średnią bo w lasku nie przekraczałem 22 km/h, bo poprostu mi szkoda kół, a mam na nim sliki (1.5), które ani trochę nie nadają się na teren (jeszcze szczególnie napompowane do 5.5 bara). No ale jakoś się udało i w łomiankach atak na ulicę Rolniczą (to taaaka długa i zajebista dróżka lokalna i do tego prościutka) kierunek czosnów i jedziem. Docieramy do Czosnowa 5 min odsapnąć sklep na zakup wody i już do domku ale tym razem prosto, czyli wracamy znów rolniczą potem kawałek drogą krajową i marymoncką na słodowiec i DOM.

W deszczowej aurze

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Przejażdżki
Taki spontaniczny wypad bo ta pogoda mnie dobijała :P. Wpierw jak wyszedłem co dopiero z bloku (park Olszyna) przywitał mnie deszcz, ale nie... nie zrezygnowałem chęć jeżdżenia zwyciężyła i po niedługim przeczekaniu pod daszkiem przestało :D. Ruszyłem więc do Truskawia, droga była mokra i po 20 minutach byłem brudny nawet na twarzy, ale jechało się lekko i przyjemnie. Dalej ruszyłem w kierunku południa i tam dojechałem do Ożarowa Mazowieckiego z kąd chciałem jechać dalej, ale trafiłem na budowę jakieś drogi (bodajże autostrady z Łodzi) i droga była polna, uściełana błotem. Ale dobra powoli przemknąłem nią i zaraz pojawił znów się asfalt i dojechałem nim do Pruszkowa, ale pomyślałem że warto byłoby wracać w kierunku warszawy. Jadę, jadę i widzę znak Warszawa (jupi) ale nagle pada pytanie - "w jakiej części ja jestem?!" no ale dalej już znane mi rondo i tablica "ursus niedźwiadek". Hmmmm pomyślałem trochę i postanowiłem wyciągnąć kolegę Marka, chwile musiałem poczekać, ale warto było. Razem ruszyliśmy w stronę okęcia a potem kabat, gdzie polazłem do TESCO... Rany jakie były kolejki, no cóż ale po 15 minutach wyczekiwania znów dosiadłem mego rumaka z jakimś napojem energetyzującym (za 1,19 zł - 1 litr :D) i postanowiliśmy wracać... I trasa poprowadziła podobnie ku okęciu, i na żwirki i wigury na wysokości łopuszańskiej się rozdzieliliśmy. Ja kontynuowałem jazdę aż do Banacha gdzie skręciłem i dojechałem do mojej szkoły, a dalej to dobrze mi znana trasa którą śmigałem do szkoły :D (prymasa tysiąclecia). A i jeszcze raz nas spotkał deszcz :P ale w sumie to i tak już mi było wszystko jedno i jestem szczęśliwy bo wreszcie się wyjeździłem.