Już jutro 1 dzień wiosny, a że pogoda była sprzyjająca to nie było innej opcji jak wyjście na rower. Z początku jechałem sam ok.60 i to było takie kręcenie się po mieście. A później wraz z Olą wyruszyliśmy w teren, było naprawdę przyjemnie i sielankowo i tak przejechaliśmy ponad 20 km. I tak mi o to minął ten niezwykle rowerowy dzień. A i pragnę zauważyć że to była pierwsza w tym roku wycieczka z sakwami, więc prędkość i dystans zapewne były by większe gdyby nie to, ale ja bez sakw to nie ja :D .
Bardzo szybka przejażdżka (jak na moje możliwości oczywiście) do okolic poniatowskiego i z powrotem do domu. Jechało się naprawdę przyjemnie ze względu temperatury oscylującej w okolicy 5°C. Tylko ten świeszczący łańcuch lekko wkurzał, bo przydała by mu się mała kąpiel w benzynie oraz kropla smaru, ale jak na razie nie chce mi się :D. A i na ten łańcuch znalazłem sposób, po prostu słuchaweczki na uszy i muzyka na ful :P.