Niby tradycyjna przejażdżka po warszaiwie czyli tradycyjnie, jakoś dojechać do Agrykoli tam 3 podjazdy i jakiś tam powrót :P . Napisałem niby, bo teraz jest zupełnie inna jazda, bo odwróciłem mostek do góry nogami. Teraz jest o wiele, wiele szybciej. :D
Tradycyjnie wziąłem udział w masie (zabezpieczenie), trasa prowadziła na ursynów (szpital Onkologi), jak co roku. Całość przebiegło nade sprawnie i spokojnie. Tempo może i wolne, ale czego się spodziewać po tym 500 kg złomie zwanym rikszą :D . Dopiero powrót pozwolił nam nadgonić średnią (śr powrotu ok 27 km/h).
Nocna masa z 11 czerw 2011 r., osób było 115 i cała masa w miare szybko przebiegła (ok 4 byliśmy z powrotem na Placu Zamkowym). Ale za to tempo było woooolne oraz ciągle mieliśmy postoje, przez co przyjemność z jazdy była mniejsza :( . A i nie poweidziałem o trasie. To tak : (niepamiętam szczegółowo) Zamkowy - Trasa WZ - jakoś tam do Marsa - trasa siekierkowska - nie pamiętam nazw ulic :P - Okęcie - Żwirki i Wigury - al. Solidarności - Zamkowy
Taka przejażdżka aby się trochę zmęczyć. Pogoda była dziś doskonała - ok 22°C i chmury bez deszczu :D , poprostu być lepiej już chyba nie mogło. Była to samtona szybka wycieczka. Trasa była mało skomplikowana : Z domu (Park Olszyna) ruszyłem tradycyjnie na Agrykolę i jak zwykle 5 podjazdów dla trenningu. I tu padł mój rekord na niedawno odpicowanym moim rowerku (zmiana opon na szosowe). Z górki na tym ostro poniszczonym asfalcie osiągnołem 63,2 Km/h :D . Następnie wróciłem się trochę na północ traktem któlewskim, i Solidarności dobiłem do kasprzaka a potem górczeską (te 3 ulice były w 1 prostej) do Starych babic. A z tamtąd już tylko kierunek mościska, i powrót do domciu :) .
Wraz z Kapi i Midziem pojechaliśmy na WAT gdzie nas spotkał niemiły deszcz, który to spowodował że nie można było jechać szybko (błoto lecące na twarz nie było dobrą perspektywą). I tak w niezastraszającym tępie pojechaliśmy do fontann mulitimedialnych, i dzięki temu ujrzeliśmy nową tematykę występu, oraz było także bardzo mało osób. A już po pokazie to tradycyjnie powrót przez agrykolę. A i na torach niedaleko dw. Gdańskiego ujrzeliśmy stare parowozy, i ciekawość skłoniła nas do podejścia bliżej, efekt - rozmowa ze Strażą Kolei, ale na szczęście okazali się bardzo mili i nas puścili :D .
Z początku samotna przejażdżka przez krakowskie przedmieście do poniatowskiego, a następnie terenową ściężką po prawej stronie wisły dobiłem do mostu Grota gdzie czekali na mnie Midziu, Kapi, Sparhawk, którzy wracali z Decathlonu. I wraz z nimi kontynuowałem podróż do domu Midaka, po tym Sparhawk, i Midziu się odłączyli, a kapi pojechał do domu na obiad. Ja też postanowiłem coś przekąsić i wstąpiłem na kebaba, zjadłem, popiłem i ruszyłem pojeżdżić w kółko osiedla aby nie nudzić się czekając na Michała. No i w końcu ruszliśmy na ten pokaz - tyle z tym że już 2 raz oglądałem "legendy warszawy" i się ponudziłem. Po pokazie wróciliśmy do domu, ale trochę nao około (przez Agrykole i potem trakt królewski). No i tak minął ten dzień, jeżeli chodzi o sferę rowerowania.