Z początku samotna przejażdżka przez krakowskie przedmieście do poniatowskiego, a następnie terenową ściężką po prawej stronie wisły dobiłem do mostu Grota gdzie czekali na mnie Midziu, Kapi, Sparhawk, którzy wracali z Decathlonu. I wraz z nimi kontynuowałem podróż do domu Midaka, po tym Sparhawk, i Midziu się odłączyli, a kapi pojechał do domu na obiad. Ja też postanowiłem coś przekąsić i wstąpiłem na kebaba, zjadłem, popiłem i ruszyłem pojeżdżić w kółko osiedla aby nie nudzić się czekając na Michała. No i w końcu ruszliśmy na ten pokaz - tyle z tym że już 2 raz oglądałem "legendy warszawy" i się ponudziłem. Po pokazie wróciliśmy do domu, ale trochę nao około (przez Agrykole i potem trakt królewski). No i tak minął ten dzień, jeżeli chodzi o sferę rowerowania.